Uczenie się na ostatnią chwilę (Cramming)
Uczenie się na ostatnią chwilę to przerabianie wielkiej sterty materiału w jednej długiej sesji tuż przed testem, zwykle w noc poprzedzającą. Może przeprowadzić cię przez następny dzień, ale większość szybko zapominasz. Rozłożenie tych samych godzin na kilka dni działa dużo lepiej.
Uczenie się na ostatnią chwilę wydaje się produktywne, bo za jednym posiedzeniem przerabiasz dużo, a fakty są świeże następnego ranka. Problem pojawia się kilka dni później. Twój mózg traktuje to, co widzi tylko raz, jako niewarte zachowania, więc większość ulatuje po teście. Uczenie się na ostatnią chwilę daje ocenę, a nie prawdziwą naukę.
Rozwiązanie jest nudne, ale działa. Weź tę samą łączną liczbę godzin i rozłóż ją na kilka dni. Zobaczenie czegoś w poniedziałek, potem znowu w środę, a potem w piątek utrwala to o wiele lepiej niż pięć godzin z rzędu w czwartkowy wieczór. To się nazywa rozłożenie w czasie (spacing), a badania na ten temat są mniej więcej tak solidne, jak tylko rada dotycząca nauki może być. Częsty błąd to myślenie, że jedna gigantyczna sesja równa się trzem małym. Nie równa się, nawet jeśli zegar pokazuje tę samą liczbę.
Maya ma test z biologii w piątek. Zamiast zarywać noc w czwartek, uczy się po 40 minut w poniedziałek, wtorek i środę z tych samych rozdziałów. Do piątku cykl komórkowy naprawdę siedzi jej w głowie, i pamięta go jeszcze w kolejnym tygodniu.